Mit dokuczliwej żony - dlaczego mężczyźni naprawdę muszą widzieć krzywdę, którą wyrządzają

Pexels

Czasami słyszymy mężów narzekających na swoje głupie, wredne i dokuczliwe żony.

Niektóre z nich są prawdopodobnie żonami drobnych, nieżyczliwych kobiet, które cały czas spiskują, aby uczynić życie mężów nieszczęśliwym. Prawdopodobieństwo statystyczne i tak dalej.

Ale to NIE jest większość kobiet.

Większość kobiet zgodziła się na dobrowolną propozycję małżeństwa mężczyzny.

To nie jest aranżowane małżeństwo w średniowieczu. Jest to osoba dorosła, która dobrowolnie prosi inną osobę dorosłą, aby zrezygnowała ze wspólnego bycia singlem, aby stworzyć związek partnerski i żyć razem wiernie do końca życia, dzielić się majątkiem i finansami, a może mieć razem dzieci.



Może niektórzy ludzie nie rozumieją mentalnie parametrów typowej umowy małżeńskiej, ale ja czuję się pewnie spekulując, że większość tak. Większość ludzi wie, na co się zapisuje, a potem rejestruje się dobrowolnie.

Trudno jest dokładnie określić, gdzie popełniamy błąd, ale dr John Gottman i Gottman Institute identyfikują mężów (parafrazuję): „odrzucenie lub odmowa zaakceptowania wpływu żon” jako główny powód - i predyktor - rozwód . Dla tych, którzy nie wiedzą, Gottman Institute jest dla małżeństwa i związków tym, czym FiveThirtyEight jest dla danych sportowych i politycznych z wyborów, z dr Gottmanem w roli Nate Silvera.

Matematyka to matematyka, a matematyka to prawda. Matematyka nie ma planu.

Statystyki mogą kłamać, ale nie z tym mamy tutaj do czynienia, bez względu na to, jak niewygodne sprawia to wszystkim mężczyznom, którzy chcą mieć „rację”, chcą „wygrać” lub chcą utrwalić narrację, że nie jest to powszechne męskie zachowanie, które wymaga dostosowania, ale w rzeczywistości to kobieca reakcja na nie jest „niewłaściwa”, „zepsuta” lub „niewłaściwa”.

Mężowie kontra żony i walka płci

Jedną z najczęstszych skarg, które otrzymuję od czytelników płci męskiej w kilku postach na blogu, jest (całkowicie fałszywe i błędne) oskarżenie, że jestem zwolennikiem tego ale bądź uległy w małżeństwie i rób, co chcą ich żony.

Denerwuje mnie to, ale nie mogę rozsądnie oczekiwać, że wszyscy przeczytają wszystko, co kiedykolwiek napisałem (i pamiętają to), aby wiedzieć, co myślę i za czym się opowiadam w danym momencie.

To, z czym najbardziej się zmagam, to sytuacja, w której ludzie określają relację męża z żoną jako sprzeczną. Jakby dwie osoby zgodziły się na małżeństwo, a resztę związku spędzą na rywalizacji o kontrolę w gospodarstwie domowym.

A co z tą aranżacją brzmi zachęcająco, czy jest szansa na jakieś szczęśliwe zakończenie?

Rada: NIE POŻĄDAJ SIĘ Z OSOBAMI, KTÓRE CHCĄ CIĘ KONTROLOWAĆ. I upewnij się, że wykluczysz tę możliwość, ZANIM się z nimi ożenisz. Może też nie próbuj kontrolować innych. To jedyny skuteczny sposób, aby nie być grzmiącym dupkiem.

Jednym z nowatorskich pomysłów jest naprawdę KOCHAĆ człowieka, którego ślubujesz poślubić na całe życie.

Jeśli możemy rozpocząć rozmowę z MIŁOŚCIĄ założoną jako fundamentalny element tej aranżacji, to czuję, że jest szansa na wzajemne zrozumienie.

...

Miłość jest hojna. To miłe. To bezinteresowne.

Miłość nie polega na wygrywaniu. W miłości nie chodzi o władzę i kontrolę. W miłości nie chodzi o to, kto ma rację, a kto się myli.

Miłość jest dobrowolna w działaniu, słowie i duchu - świadomym wyborze, którego nieustannie dokonuje się - w celu wspierania i komunikowania małżonkowi lub partnerowi związku, jaką mają wartość.

A więc mówiąc o małżeństwie, zaczynam od trzech założeń:

  1. Dwie osoby kochały się i chciały się pobrać.
  2. Obie osoby wiedziały, co obiecują - życie pełne wiernej miłości i wsparcia.
  3. Obie osoby weszły w związek małżeński w najlepszych intencjach, chcąc mieć dobre małżeństwo, które wyglądało i wyglądało tak, jak idealizowali je w swoich głowach podczas randek i zaręczyn.

Ale wtedy niewidzialne oparzenia zaczynają ranić

Jest wiele rzeczy, które mężczyźni często robią (lub czego nie robią), które powodują, że kobiety czują się gówniane w swoich związkach.

Takie zachowania BOLĄ żony i dziewczyny. Powodują uzasadniony ból, taki sam, jak gdybyś został uderzony pięścią, kopnięty, skaleczony, dźgnięty lub postrzelony. Coś się dzieje. Ktoś boli z tego powodu.

I to w TYM MOMENCIE małżeństwa umierają wraz z niezliczonymi związkami, które nigdy nie osiągają statusu małżeństwa.

To bolesne, powodujące szkody zachowanie nie ma miejsca, ponieważ mężczyźni systematycznie knują, aby zdenerwować swoich partnerów. Dzieje się tak, ponieważ wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy, że te rzeczy ranią ich żony. Ci mężczyźni w większości przypadków nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ ta sama sytuacja ich NIE boli.

Trudno zrozumieć, w jaki sposób coś, co WIEMY nie szkodzi, może zranić kogoś innego.

Dlatego podoba mi się analogia oparzeń drugiego stopnia.

Jeśli ktoś położy palec na naszym ramieniu, zwykle nas to nie boli. „Przygotuj się, zamierzam lekko dotknąć Twojego ramienia czubkiem palca” to potencjalnie zdanie, które nigdy wcześniej nie zostało napisane ani wypowiedziane.

A co jeśli mamy oparzenie drugiego stopnia, które jest otwartą raną i WTEDY ktoś kładzie na nim palec?

To gówno będzie wyglądać jak horror i będziemy chcieli je dźgnąć.

Chodzi o to, że: jedno zdarzenie może wystąpić i może być doświadczane na radykalnie różne sposoby przez dwie różne osoby. W związkach często kończy się to tym, że mężowie lub chłopcy mają tendencję do robienia rzeczy w jeden sposób, a żony lub dziewczyny mają tendencję do robienia rzeczy w inny sposób. Nie jest to związane z płcią ani uniwersalne. To po prostu to, co możemy zaobserwować, patrząc na ogromne ilości danych i myślę, że większość z nas może je zobaczyć i poczuć w różnych częściach naszego życia osobistego.

Potrzebujemy zmiany, aby ludzie „widzieli” zranienie

Nie sądzę, żeby mężczyźni byli źli. Nie sądzę, żeby mężczyźni celowo krzywdzili swoje żony lub dziewczyny.

Myślę, że żony mają niewidoczne oparzenia drugiego stopnia, a potem mężowie i chłopcy dotykają bolesnych ran oparzeniowych, o których nawet nie mają pojęcia.

Ich żony mówią: „O mój Boże, to mnie boli, kiedy to robisz. Czy mógłbyś przestać? ”

A potem zdezorientowani i zaskoczeni mężowie odpowiadają: „Jedyne, co zrobiłem, to dotknąć twojego ramienia! Dlaczego nie zrobisz z tego większego interesu? Wygląda na to, że zawsze znajdujesz coś innego, na co możesz narzekać ”.

A potem mówi: „Kiedy dotykasz mojego ramienia, boli mnie”.

A potem my, mężowie, mówimy: „Boże, to głupie. Nie boli, gdy ludzie dotykają twojego ramienia. Jesteś szalony i nadmiernie emocjonalny. Jeszcze raz.'

To, co dzieje się później, wydaje się wystarczająco logiczne, gdy naprawdę widzisz, jak ta ukryta, niezrozumiana i źle przetłumaczona interakcja ma miejsce.

Czuje się niekochana, zaniedbywana, maltretowana, opuszczona i niechciana przez osobę, którą kocha najbardziej i która obiecała jej na zawsze. Wyjaśnia dokładnie, co boli, a on mówi jej, że się myliła i zmyśliła to sobie w głowie.

Czuje się tak, jakby był traktowany niesprawiedliwie, otrzymywał niesprawiedliwe oskarżenia, nie czerpał korzyści z wątpliwości ani uznania za całe dobro, które robi, ani za wszystkie wewnętrzne i zewnętrzne zmiany, które wprowadził, aby być partnerem swojej żony na całe życie. RÓWNIEŻ czuje, że jego rzeczywistość i intencje są niesprawiedliwie i niedokładnie przeinaczane.

Podobnie jak w zegarku, rozpad związku jest nieunikniony, chyba że nastąpi przełom w postaci magicznej empatii. Zwykle nie ma, dlatego WIĘKSZOŚĆ relacji zawodzi. Większość par na randce w ogóle nie udaje się do małżeństwa. Ci, którzy to robią, rozwodzą się w połowie przypadków. Wiele par, które się nie rozwodzą, jest beznadziejnie nieszczęśliwych i żałuje, że nie są razem.

...

Więc chłopaki, tu nie chodzi o feminizm ani próby wycieńczenia mężczyzn.

Chodzi o RZECZYWISTE WIDZENIE mechaniki tego, jakie naprawdę są relacje, a następnie odpowiednie dostosowanie, nawet jeśli jest to „niewygodne”.

Możemy to zrobić NIE biorąc ślubu. I możemy to zrobić, NIE mówiąc ani nie robiąc rzeczy, które ranią ludzi, których, jak twierdzimy, kochamy i które obiecaliśmy kochać i służyć przez całe życie.

Zdecydowanie zbyt często trudno jest to dostrzec i skutecznie zakomunikować kończy nasze relacje - ta niezdolność do „dostrzeżenia bólu”.

Ale kiedy w końcu to zobaczysz, szybko zdasz sobie sprawę, że nigdy nie było to bardzo skomplikowane.